Monthly Archives: Kwiecień 2013

Bieda naszych dzisiejszych czasów oznacza nie tylko biedę w sensie materialnym, chociaż mogłoby się tak wydawać na pierwszy rzut oka. Okazuje się, że jest to określenie używane nie tylko na określenie braku dostatecznej ilości pieniędzy na przeżycie, ale także określa stan umysłu. Bieda dzisiejszych czasów dotyczy zwłaszcza religii. Chociaż ludzie nie wypisują się z Kościoła Rzymskokatolickiego, to jednak nie wierzą w dogmaty religijne, nie pogrążają się w zadumie nad sprawami świata i swojego ducha. Dzisiaj religię traktuje się już zupełnie obojętnie, jako coś, co nie jest warte uwagi i chwili namysłu. Bieda dotyczy także naszego umysłu. Chociaż niemal wszyscy mają dzisiaj tytuł magistra czy nawet doktora, to jednak stan intelektualny jest nadal mniej niż przeciętny. Wciąż tkwi w nas ta straszna romantyczna świadomość, która nie pozwala nam patrzeć trzeźwo na świat. Okazuje się, nagle, że bieda duchowa czy umysłowa jest jeszcze gorsza niż bieda materialna, bo w przypadku tej drugiej człowiek zachowuje jeszcze jakieś ostatki godności.

Nauczyciele mają nie lada zadanie, żeby wychować młodych ludzi na porządnych obywateli. Dużo zaś mówi się o tym, że młodzież w dzisiejszych czasach jest dużo gorsza niż dawniej. Częściowo może to być prawda. Wiąże się to z trybem życia, jaki prowadzą ich rodzice. Są zapracowani, nie mają czasu dla dzieci, nie mają czasu na ich wychowanie, nie interesują się tym, jak idzie im dzieciom w nauce, w odrabianiu lekcji, a co najważniejsze, nie uczą dzieci podstawowych wartości, nie są dla nich wzorem.Wychowaniem w całości obarczani są nauczyciele. Uczniowie nie mają dla nich szacunku, są wobec nich agresywni. Gniew uczniów bywa tak duży, ze zdarzają się wypadki, gdzie uczniowie ranią bądź zabijają swych nauczycieli. Nauczyciele nie mogą nic zrobić, gdyż dziś uczniowie są nietykalni. Jest to naprawdę poważny problem dzisiejszych szkół. Nie łatwo go rozwiązać. A trzeba wiedzieć, że pierwszym krokiem do takiego rozwiązania są rodzice i ich postawa wobec własnego potomstwa.

Często się zdarza, że nie lubimy swoich pracodawców czy szefów. Czasami przeszkadza nam ich zarozumiałość, pewność siebie i to, że nami dyrygują. Czasami są to po prostu oszuści, którzy mają dobre układy i wykorzystują swoich pracownikom, bo nikt nie może im nic zrobić. Często problemem w pracy jest także zazdrość czy zła atmosfera między gronem pracowników czy nawet współpracowników. Nawet jeśli kogoś nie obdarzamy zbytnią sympatią, postarajmy się być w stosunku do niego fair i nie krytykować już na samym starcie tylko dlatego, że go nie lubimy. Jeśli powodem jest zazdrość czy niezdrowa rywalizacja, czasami lepiej się wycofać, a nie grać za wysoką stawkę, bo możemy wystawić na szwank nasze zdrowie i psychiczne i fizyczne. Problemy w pracy powinniśmy spróbować rozwiązać, gdy tylko się pojawią. Jeśli pracodawca nie reaguje, zawsze są możliwości innych miejsc, w których można się poskarżyć. Trzeba jednak wykorzystać wszystkie możliwości, a rozmowa powinna być pierwszą z nich.

W naszym życiu nie możemy wielu rzeczy przewidzieć. Czasami, gdy spoglądamy wstecz, bardzo się dziwimy, jak bardzo to wszystko się zmieniło i skomplikowało. Okazuje się, że spotkało nas wiele nieszczęść, wiele z nich przeminęło, a prawdziwe i nadal żywotne okazało się twierdzenie, że „czas leczy rany”. Wielkie tragedie, które kiedyś przeżyliśmy, dzisiaj nie wywołują już w nas takiego bólu. Nie oznacza to wcale, że o tych przykrych, tragicznych wydarzeniach zapomnieliśmy, ale po prostu jakoś się z nimi pogodziliśmy, a upływający czas sprawił, że dzisiaj już tak bardzo nie rozpaczamy. Dlatego, gdy obecnie spotyka nas coś tak smutnego, tragicznego, że wydaje nam się to nie do przeżycia, warto sobie przypomnieć tamte wydarzenia i tę słynną maksymę. Chociaż dzisiaj cierpimy, za rok, dwa czy trzy lata będzie nam już lżej i chociaż wydaje nam się, że tego bólu i cierpienia nie przeżyjemy, to jednak będziemy dalej żyć i jeszcze wiele tragedii zobaczymy i będziemy musieli się z nimi zmierzyć.

Problemy są często topione przez nas w alkoholu. Na początku pijemy niewiele, tylko przy szczególnych okazjach. Potem pijemy, bo nie możemy zasnąć, czymś się martwimy, coś się stało tak okropnego w naszym życiu, że musimy jakoś ten ból uleczyć. Wydaje się wtedy, że jedynym skutecznym lekiem jest alkohol. Niestety przynosi ulgę tylko na chwilę. Bardzo szybko się uzależniamy. Przekraczamy granicę, której nie jesteśmy w stanie rozpoznać i dlatego potem nie możemy się już z tego wszystkiego wyplątać. Alkohol nie jest jednak rozwiązaniem problemów. Sprawia, że na chwilę o nich zapominamy, ale nie znaczy to wcale, że one znikają. Jeśli pijemy alkohol i wpadamy w nałóg, to sprawiamy sobie kolejny kłopot. Cierpi także nasza rodzina, którą krzywdzimy pijąc każdy kolejny łyk alkoholu. Zamiast topić smutki w butelce alkoholu, lepiej wypić szklankę orzeźwiającego soku, zrelaksować się i zacząć dalej żyć, bo przecież mamy tylko jedno życie i nie warto go przegapić, bo już nigdy się nie powtórzy.