Kłótnie

W związkach bardzo często zdarzają się kłótnie, z którymi jakoś musimy sobie radzić. Kobiety często histeryzują. Gdy mężczyzna mówi, że kobieta powinna się wyprowadzić, jest to dla nas tak wielki szok, że zaczynamy przepraszać i zaczynamy naprawdę wierzyć, że to tylko i wyłącznie nasza wina. Nie jest to jednak dobre zachowanie zwłaszcza w takiej sytuacji. Jeśli mieszkamy razem i mężczyzna karze nam się wynieść, to to zróbmy. Spakujmy niewielką torbę, w którą zapakujemy tylko najbardziej potrzebne rzeczy osobiste i wyjdźmy z tego mieszkania. Możemy zadzwonić do koleżanki i poprosić o przenocowanie, a jeśli nie mamy nikogo bliskiego, to znajdźmy jakiś hotel i nie żałujmy sobie dobrego wina i smacznego jedzenia tego dnia. Jeśli mężczyźnie naprawdę na nas zależy, to na pewno już po godzinie powinien do nas zadzwonić zmartwiony i poprosić o powrót. Jednak lepiej tego od razu nie robić. Powinien ponieść konsekwencje swoich słów. Jeśli się nie odezwie, to znaczy, że nie jest nas wart i także nie ma się czym przejmować.

Wielu rodziców popełnia fatalny w skutkach błąd: kłoci się przy swoich dzieciach. To nie jest dobre, bowiem dziecko często popada w depresję i zaczyna się bać swoich rodziców. Jeśli się tak dzieje, to w domu zaczynają gościć patologiczne stany. A wtedy dobrze być nie może.Dzieci bardzo przeżywają kłótnie rodziców. Nawet jeśli chodzi o banały, to dzieci pamiętają podniesione głosy rodziców, widzą też samo zdenerwowanie i stany agresywności swoich matek i ojców. Dla dzieci jest to prawdziwą traumą. Takich chwil nie zapomina się do końca życia.Jeśli mamy już potrzebę przedyskutowania drażliwego problemu, to róbmy to z dala od dzieci i ich „oczu i uszu”. Nie stresujmy ich bez potrzeby. Umysły naszych pociech są bardzo chłonne, dzieci wiele i szybko się uczą, niestety mają tez bardzo chłonna podświadomość. Traumatyczne momenty z ich dzieciństwa często odbijają się w późniejszym – dorosłym życiu rodząc podobne problemy.

Życie we dwoje nie jest prostą sprawą. Trzeba bowiem pogodzić dwa, często rożne charaktery. Decydując się na związek zawsze trzeba mieć świadomość, że będą zdarzały się sprzeczki i kłótnie. Wiele takich sprzeczek będzie doprowadzało nas do szału i wiele będzie po tym cichych dni. Najważniejsze, by powstrzymać się w tym wszystkim od agresywnych zachowań. Bo kiedy kłótnia kończy się „efektownym” wyjściem z pokoju i ostentacyjnym trzaśnięciem drzwiami, to oznacza, że coś jest z nami nie tak.Samo wyżywanie się na drzwiach, czy innych elementach architektury tak naprawdę nic nie daje. Oczywiście warto dawać upust swoim emocjom, kumulowanie w sobie napięcie wszak rzeczą zdrowa dla naszej psychiki nie jest. Nie mniej nie możemy naszej agresji pokazywać przy partnerze. Takie zachowanie bowiem potęguje problem zamiast go rozwiązywać. Dlatego też zanim trzaśniemy drzwiami, zastanówmy się, czy nie da się naszej agresji zastąpić cisza i milczeniem.

Gdy zaczyna się kłótnia, często jest to niewielki problem, ale gdy zaczynamy się o niego spierać, okazuje się, ze mamy sobie do zarzucenia znacznie więcej niż mogliśmy wcześniej przypuszczać. Zaczynają się wzajemne oskarżenia i wyliczanie niezliczonej ilości wad. Mamy pretensje do naszego partnera i on do nas. Czasami ktoś powie, że żałuje, że jesteśmy razem, że nie chce już z nami być i może powiedzieć jeszcze mnóstwo niemiłych i niezwykle przykrych rzeczy. Wiadomo, że kobiety są słabsze emocjonalnie i często na takie słowa reagują po prostu płaczem. Wtedy wielu mężczyzn uważa wtedy, że pokonali kobietę, złamali ją i teraz wszystko wygrają. Tak zraniona kobieta jest w stanie uwierzyć w swoją beznadziejność. Może się także posunąć do błagania swojego partnera o to, żeby z nią został. Nie można jednak tego robić. Jeśli już się kłócimy, nie wolno nam płakać, bo wtedy na pewno przegramy. Uszczypliwe uwagi i słowa, które maja nas zranić po prostu ignorujmy. I chociaż nie jest to łatwe, wydaje się, że to jedyne możliwe wyjście z tak trudnej sytuacji.

Pieniądze szczęścia nie dają. I choć często się kłócimy z tym słynnym przysłowiem, to prawda jest taka, że bogaci ludzie częściej popadają w konflikty i częściej kłócą się z innymi niźli ludzie biedni. W bogatych „domach” kłócą się zwłaszcza małżonkowie i partnerzy życiowi, tam bowiem sprawy finansów budzą najwięcej kontrowersji. Socjolodzy zgodnie twierdzą, że najbardziej rozumieją się ci, którzy żyją na granicy biedy.Chodzi tutaj przede wszystkim o takie rodziny, które do bogatych się nie zaliczają, ale w których nie ma problemu głodu. Owszem, żeby kupić meble, czy samochód trzeba wziąć kredyt, ale ten kredyt można spokojnie spłacać i jeśli jest się uważnym, nie wpada się w kłopoty finansowe. Jeśli nie ma w rodzinie ani biedy, ani bogactwa, to małżonkowie zazwyczaj nie mają konfliktów. Oczywiście nikogo w tym miejscu nie namawiamy, by żył w ubóstwie. W żadnym wypadku, jeśli fortuna nam sprzyja po prostu nie szalejmy, bądźmy rozważni i z zimną głową podchodźmy do wszelkich problemów.